Strona główna gazety
  Gwoździem po szkle
  Okno na kulturę
  Reporterskim piórem
  Co w mieście?
  Metafizyka
  i rzeczywistość
  Serwis sportowy


SERWIS SPORTOWY
 





 Talencie, beztalencie... Czyli o tym, jak to 22 chłopców ugania się za piłką

 



"Nie sztuką jest mieć talent, lecz ten talent wykorzystywać"

29 kwietnia 2007r. Barcelona straciła szanse na wygranie Ligi Mistrzów. Czarne chmury zebrały się nad Frankiem Rijkaardem. Strzał życia Scholsa był tylko gwoździem do trumny. Od dwóch lat Rijkaard nie umiał wydobyć ze swoich podopiecznych szczytowej formy. Przyszedł czas na Guardiolę...

Nowy trener Barcelony ma taki sam problem jak chyba wszyscy trenerzy na świecie. Musi wydobyć optymalną formę z piłkarzy na kluczowe mecze. Nie jest to łatwe, ale od tego zależy sukces lub klęska. Setki milionów euro wkładanych w zawodników ma pójść na marne? Czy Pep Guardiola poradzi sobie z tym zadaniem? W końcu nie ma doświadczenia. Potrzebuje przede wszystkim szczęścia i pełnej wiary kibiców.

Barcelona w ostatnich meczach miała bardzo chwiejne wyniki:od przegranych ze słabeuszami do wygranej 6:1 z Athletico Madryt. Drużyna straciła swoje zacięcie; przegrywa ze słabymi i wygrywa z potęgami. Potrzebuje sportowej złości, żądzy wyniku w każdym meczu. Czy Guardiola poradzi sobie z tym? Czy poradzi sobie z tym, z czym nie poradził sobie Rijkaard? Czy ten zespół będzie grał jak za dawnych czasów? Różne są koleje losu, ale trzeba spróbować.

A może lepiej było zatrudnić np. Mourinho zamiast Guardioli? Ogromne doświadczenie, piłkarska mądrość i odrobina szczęścia - to jest najbardziej potrzebne Barcelonie w drodze na europejskie boiska. Może, jak w przypadku Granta w Chelsea, to wypali? Różnie może się stać, ale podziwiam władze Barcelony za odwagę, że zdecydowali się postawić na młodego Guardiolę, a mogli postawić na wspomnianego wyżej Mourinho i wtedy zarzuty za porażki kierowane byłyby na barki Jose. Może jest to szaleństwo, ale w końcu bez ryzyka nie ma sukcesu...

Jeśli Barcelona chce mieć sukcesy nie tylko w Champions League, ale też w lidze hiszpańskiej, musi posiadać motywację nawet w meczach ze słabeuszami i utrzymać formę przez cały sezon. Jak będą mogli spojrzeć w oczy kibicom po ewentualnej porażce?

Może dzięki odejściu Ronaldinho coś się zmieni? Blaugrana utraciła swoją duszę i wspaniałego wirtuoza gry, ale też balangistę i lenia. Nie wiadomo, co by było, gdyby Ronaldinho został w Barcelonie, lecz dużo zrobił dla Barcy i z tego powodu powinniśmy go szanować.

Nie ma wyjścia, trzeba wygrać. Dlatego my, kibice, róbmy co do nas należy i kibicujmy, bo cóż innego możemy robić? Ściskajmy kciuki za zawsze wielką blaugranę i miejmy nadzieję, że Barca wreszcie wszystkim udowodni, kto tu rządzi.

Jędrzej Jaworski

(październik 2008)


Wróć na początek strony



 Porażka w zwycięstwie



Gol Saganowskiego w Lidze Mistrzów można różnie zinterpretować. Z jednej strony to wielkie osiągnięcie kraju, w którym tak mało się wykłada na szkolenie piłkarzy, a z drugiej to wielka porażka polskiej piłki. Panowie z PZPN pewnie się cieszą, mają snajpera i 2 tygodnie spokoju w dyskusji na temat szkolenia młodzieży. Pamiętajmy jednak, że wiele ,,polskich`` talentów uczy się grać za granicą.

Na przykład Roger Guerreiro: przyjeżdża do Polski, dostaje obywatelstwo i jest najlepszym polskim piłkarzem na Mistrzostwach Europy. Połowa polskiej reprezentacji to wychowankowie szkół zagranicznych. Ebi Smolarek, nasza wielka gwiazda, nie umie nawet dobrze mówić po polsku. Czemu się dziwić? Zapobiegliwy tatuś zabrał synusia za granicę, aby umiał ugrać coś więcej, niż pozwala mu na to sam talent. Feyenoord zrobił nam piłkarza. W jego ślady idzie Michał Jenota. Zaczął strzelać gole, więc jest wielką nadzieją ,,polskiej`` piłki.

Widać to także w naszych zespołach ligowych, których zawodnicy nie dość, że nie umieją dobrze kopnąć piłki, to chcą za to ogromnych pieniędzy. Ale i tego im mało, więc sprzedają mecze. Polskie drużyny czekają na korzystne losowanie w europejskich pucharach zamiast brać się do roboty. W polskiej lidze nie postawi nikt na młodzież, bo liczy się teraz. Szybko można odejść z klubu, zatem po co trenować młodzież dla następców? Zresztą, najlepsi i tak wyjeżdżają za granicę, gdzie nie ma z nich pożytku. Grzeją tam ławę i czekają na powołania do reprezentacji, żeby choć kilka meczów w roku zagrać?

PZPN nic nie robi; czeka być może na kogoś w rodzaju Abramowicza, który przyleci odrzutowcem ratować polską piłkę. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest Kuba Błaszczykowski. Wyjechał do silnego klubu i, o dziwo, stał się gwiazdą.

Mamy bardzo dobre wyniki na arenie międzynarodowej w juniorskich reprezentacjach, gdzie wystarczy talent bez porządnego wyszkolenia. Im dalej, tym gorzej.

Dopóki PZPN nie zrobi czegoś sensownego, nie ma nadziei na zmianę. Musimy liczyć na piłkarzy patriotów wyszkolonych za granicą np. Sebastiana Tyrałę. Chociaż jak tu być optymistą, kiedy były minister sportu za kratkami, kandydat na prezesa PZPN-u Zbigniew K. jeszcze niedawno Kręcina, w areszcie? Czarno to widzę, ale przecież trzeba mieć nadzieję, że to się kiedyś zmieni na lepsze, bo gorzej być nie może, widać już dno.

Jędrzej Jaworski  
 


"Lepsza szkoła"
Po ostatnim, sparingowym meczu z RPA w kraju rozgorzały dyskusje. Niektórzy twierdzą, że przyczyny porażki tkwią w braku świeżości i złym przygotowaniu kondycyjnym zawodników. Według mnie ten mecz pokazał wyraźnie, że siła reprezentacji nie tkwi w całej drużynie (poza meczami z przeciwnikiem na poziomie San Marino), lecz w kilku najlepszych piłkarzach, którzy "ciągną" grę. Są to najczęściej Błaszczykowski, Jeleń, Smolarek, Roger i czasem inni, w szczycie formy. Bez nich nie możemy pokonać przeciwnika z wysokiego pułapu.

W meczu z RPA piłkarze pokazali różnorodność akcji. Nie było (no może poza kilkoma wyjątkami) zupełnie bezmyślnej kopaniny. Jednak jak zwykle czegoś zabrakło. Moim zdaniem przede wszystkim umiejętności i techniki, czyli podstaw piłki kopanej, a poza tym, choć w mniejszym stopniu, na przegraną wpłynęło słabe przygotowanie fizyczne zawodników. Można było zobaczyć wiele ładnych akcji, choćby Komorowskiego, ale co z tego, skoro wykończenie było fatalne. Jest on jednym z piłkarzy, z którym wszyscy wiążą wielkie nadzieje Polski na EURO 2012, tylko czy do tego czasu zdąży osiągnąć ten światowy pułap??

Jaki jest poziom polskiej piłki nożnej, każdy widzi i nie trzeba daleko szukać przyczyn takiego stanu rzeczy. Nie trzeba być mędrcem, aby stwierdzić, że podstawową przyczyną jest słaby system szkoleniowy: słabi trenerzy, złe boiska, brak klubów. Nasze gwiazdy futbolu, takie jak np. Smolarek czy Roger, uczyły się fachu za granicą i to innym krajom zawdzięczamy znakomitych "polskich" zawodników. Może więc zamiast wydawać pieniądze na wystawne bankiety i kosztowne wycieczki, przeznaczmy je na szkolenie. Jędrzej Jaworski
czerwiec 2009
  


Ciekawy nabytek AZS-u
Po kontuzji Dawida Murka AZS został tylko z trzema przyjmującymi: niedoświadczonymi Krzysztofem Wierzbowskim i Piotrem Łuką oraz Wojciechem Gradowskim. Sytuacja była dramatyczna. Na szczęście dyrektor sportowy klubu Ryszard Bosek zapowiedział wartościowego gracza z zagranicy. Słowa dotrzymał - przynajmniej w kwestii zagranicznego przyjmującego. Jest nim Toni Kankaanpää.

O umiejętnościach Fina wypatrzonego przez Włodzimierza Sadalskiego wypowiedzieć się nie sposób. Ten 25-latek (wiele źródeł podaje mylnie, że ma 26 lat) ma za sobą grę głównie w fińskiej ekstraklasie (sezony 2001-2002, 2002-2003, 2003-2004, 2004-2005, 2005-2006 oraz wiosna 2009). Okresowo grał także m.in. w Selverze Talin oraz Omonii Nikosia. Ma 50 występów w juniorskich reprezentacjach oraz 14 w barwach drużyny narodowej. Posiada mocny, efektowny serwis. Jednak największą szansą na udowodnienie swoich możliwości oraz zamknięcie ust sceptykom będzie dla niego, jak zresztą dla każdego zawodnika, boisko.

Nowy, ofensywnie usposobiony przyjmujący AZS-u wydaje się być weteranem wśród młodziutkich graczy z Częstochowy. Może nieco ustabilizować formę zespołu, który w przeciągu kilku dni potrafi wygrać z mistrzem Polski, Skrą Bełchatów, oraz przegrać w Pucharze Polski z outsiderem z Będzina. Nie odczuwa wielkiej presji kibiców, gdyż nikt nie oczekuje, że godnie zastąpi Dawida Murka, co daje mu wyśmienite warunki do pokazania pełni swoich umiejętności. Szansę na debiut będzie miał już 9 stycznia podczas konfrontacji w Olsztynie z miejscowym klubem.

Jędrzej Jaworski MDK

Wróć na początek strony